Muszę jednak pisać do Ciebie. Pisanie do wszystkich jest trochę jak do nikogo, więc niech będzie do Ciebie. Chodzi przecież o to, żeby przetrwać ten czas Bez Ciebie, nauczyć się Bez Ciebie, samodzielnie wszystko zrobić i pójść dalej.
Więc skoro Ciebie namacalnie nie będzie, póki co będziesz Tu. I Tu będę pisać do Ciebie bez Ciebie, dzieląc się sobą i tym wszystkim, co się przytrafia.
Zamiast pisać powinnam się zbierać, ogarniać, kąpać, włosy suszyć, szukać zestawu ubraniowego na dziś i generalnie wejść w rzeczywistość. Ale po weekendowej podróży trochę trudniej i jakoś tak czas przelewa się przez palce, przepływa obok i nie chce się dać zorganizować.
Na raty trochę będę pisać, bo zaraz zamknę niedokończonego posta i nim go opublikuję cały dzień przejdzie i będę w trakcie dopisywać nowe rzeczy i dzielić się tym, co się przytrafia. Póki co to poranne naleśniki z nutellą.
[I postaram się nie myśleć o Twoich smutnych oczach i o oczach, które tak ślicznie się do mnie uśmiechały]
Skończyłam drugi poziom układania klocków. Popłakałam się w wannie. Ale mało było widać, bo i tak miałam mokrą twarz.
Jestem śpiąca, mimo że tak długo spałam dziś.
Skończyłam drugi poziom układania klocków. Popłakałam się w wannie. Ale mało było widać, bo i tak miałam mokrą twarz.
Jestem śpiąca, mimo że tak długo spałam dziś.
""There will come a time, you'll see, with no more tears
And love will not break your heart, but dismiss your fears
Get over your hill and see what you find there
With grace in your heart and flower was in your hair"
Ułoży się, prawda?
Pierwszy dzień bez Ciebie jest tak samo trudny, jak pierwszy dzień bez papierosa, z tą różnicą, że wtedy miałam Ciebie, jak rzucałam palenie, a teraz poniekąd rzucam Ciebie. Uzależniłam się od Ciebie. Od niego. I od Ciebie też.
Idę suszyć głowę. Część mnie została z Tobą, wiesz o tym, prawda? wiem, że wiesz. Bo część Ciebie została ze mną.
Dobre zajęcia dziś, oddałam część książek do biblioteki i kupiłam jeście. Nienapoczęta paczka m&m'sów czeka na mnie a orzeszki w czekoladzie kończę.
Robienie wszystkiego wydawało się prostsze, mając Ciebie w perspektywie. Robiąc rzeczy, które zanosiło się potem Tobie.
Internet szaleje a ja boję się, jak sobie poradzę teraz bez Ciebie, gdy coś się będzie psuło, albo wymagało jakiejkolwiek technicznej uwagi.
Strasznie chaotyczny ten wpis dziś, ale mija pierwszy dzień bez Ciebie. Bez Ciebie w ogóle, bez Ciebie w perspektywie, bez Ciebie w telefonie i po drugiej stronie ekranu. Chociaż jesteś nadal w mojej głowie, mówię do Ciebie, pokazuję Ci rzeczy i patrząc na świat, chcę Tobie opisywać, co widzę.
Zapaliłam świeczki i pachnie i mruga. I światło z małych lampek i szum pralki z łazienki i szum wody w kaloryferze. I otulam się dźwiękami, staram się skupić, dostrzec, zauważyć na nowo moją rzeczywistość, która znów cała należy tylko do mnie. Której nie dzielę, nie oddaję Tobie.
Myślę sobie, jak jest teraz u Ciebie, jak siedzisz na krześle przy biurku, jak układasz się na łóżku na poduszce z mapą i przełączasz kanały, jak drzwi masz uchylone, żeby słyszeć ojca, który niczym prehistoryczne zwierzę, od czasu do czasu zawyje zza ściany, dając sygnał do jakichś czynności codziennych. Widzę, jak pies wskakuje na łóżko i tuli się pyskiem w Twój brzuch i jak głaszczesz go i wymieniacie myśli. Widzę, jak zapalasz podgrzewacz i porządkujesz rzeczy na stole. Widzę Cię w przestrzeni, której nie znałam dotąd wcale, a w której pozwoliłaś mi poczuć się jak w domu. Trochę tęsknię.
Dobre zajęcia dziś, oddałam część książek do biblioteki i kupiłam jeście. Nienapoczęta paczka m&m'sów czeka na mnie a orzeszki w czekoladzie kończę.
Robienie wszystkiego wydawało się prostsze, mając Ciebie w perspektywie. Robiąc rzeczy, które zanosiło się potem Tobie.
Internet szaleje a ja boję się, jak sobie poradzę teraz bez Ciebie, gdy coś się będzie psuło, albo wymagało jakiejkolwiek technicznej uwagi.
Strasznie chaotyczny ten wpis dziś, ale mija pierwszy dzień bez Ciebie. Bez Ciebie w ogóle, bez Ciebie w perspektywie, bez Ciebie w telefonie i po drugiej stronie ekranu. Chociaż jesteś nadal w mojej głowie, mówię do Ciebie, pokazuję Ci rzeczy i patrząc na świat, chcę Tobie opisywać, co widzę.
Zapaliłam świeczki i pachnie i mruga. I światło z małych lampek i szum pralki z łazienki i szum wody w kaloryferze. I otulam się dźwiękami, staram się skupić, dostrzec, zauważyć na nowo moją rzeczywistość, która znów cała należy tylko do mnie. Której nie dzielę, nie oddaję Tobie.
Myślę sobie, jak jest teraz u Ciebie, jak siedzisz na krześle przy biurku, jak układasz się na łóżku na poduszce z mapą i przełączasz kanały, jak drzwi masz uchylone, żeby słyszeć ojca, który niczym prehistoryczne zwierzę, od czasu do czasu zawyje zza ściany, dając sygnał do jakichś czynności codziennych. Widzę, jak pies wskakuje na łóżko i tuli się pyskiem w Twój brzuch i jak głaszczesz go i wymieniacie myśli. Widzę, jak zapalasz podgrzewacz i porządkujesz rzeczy na stole. Widzę Cię w przestrzeni, której nie znałam dotąd wcale, a w której pozwoliłaś mi poczuć się jak w domu. Trochę tęsknię.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz