czwartek, 30 stycznia 2014

Miniu

Kochany Miniu

Dziś dzień senny nieco, spokojny, dużo śpię, głowa popołudniowo zaczęła boleć. 

Zrobiłam fajny deser, z ciasteczek, mascarpone, owoców i cynamonu. Nowy mikser ma taki fajny pojemniczek dołączony, w którym można miksować. Bardziej blenderować, ale miksować też. Super jest. 

Miałam dziś znów ten zawrót głowy dziwny, chyba  z okresem jest on połączony, wiesz? Poprzednio też przy okazji okresu się zdarzył, a że teraz przestałam brać pigułki i mam znów, to się pojawił. Zobaczę jak będzie potem, ale nie martw się - przecież wiesz, że potrafię o siebie zadbać. 

Oglądam Przyjaciół. Są naprawdę super zabawni. 

Brakuje mi rozmawiania z Tobą. Najgorsze są wieczory, bo najbardziej wtedy odczuwam brak Ciebie. Boję się tej niewiadomej przyszłości. 

A, i okazało się, że Gołębica wykluła małe gołębiątko, więc na razie i tak nie mogę do niej wrócić, gdybym chciała. No, ale jakoś sobie poradzę przecież. A jak coś, to wiecznie się tym pisklakiem zajmować nie będzie, prawda?

Wiem, że odszedłeś, wiem, że nie wrócisz, ale teraz właśnie godzę się, jak potrafię, ze stratę Ciebie. Gdybyś był naprawdę i naprawdę umarł, to pewnie tak bym właśnie to przeżywała. Pewnie przez jakiś czas potrzebowałabym pisać do Ciebie, mówić, wyobrażać sobie, że jakoś, gdzieś jesteś. 

Boję się, że część mnie zawsze będzie kochać tę iluzję, którą byłeś. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz