Choruję z gracją Królowej Brytyjskiej.
Smutno trochę bez Ciebie.
Dziś robiąc zakupy w sklepie popłakałam się, że nikt mi nie ugotuje zupy i że nawet nie mogę na to czekać już. Szkoda. A wiem, że faktycznie byś zadbała jak trzeba.
Jadąc sama do lekarza myślałam też sobie, że w sumie czym się różni to chorowanie od tych poprzednich z ostatnich dwóch lat. Nadal Cię nie ma i różnica jest tylko taka, że Ciebie nie będzie i nie mam na co czekać.
Jadąc sama do lekarza myślałam też sobie, że w sumie czym się różni to chorowanie od tych poprzednich z ostatnich dwóch lat. Nadal Cię nie ma i różnica jest tylko taka, że Ciebie nie będzie i nie mam na co czekać.
Boli mnie gardło i czuję napięcie w skórze i jest ona bardziej delikatna i odpowiada na bodźce błyskawicznie. Najlżejszy dotyk podkoszulka na plecach wydaje się być odczuwany mocniej. Nie będę Beatlesem, nie poznam babć i dziadków ze szkoły, nie będzie zabawy.
Może P. podjedzie do mnie. Z owocami, ziołami i chlebem. Może. Będzie to kochane. Ale nie zmienia to faktu, że i tak jestem sama, co odczuwam równie mocno jak skóra dotyk podkoszulka.
Drugi dzień bez Ciebie. Piszę wszystkim innym, jak się czuję, ale nikt nie dopytuje jak Ty i nikt nie sprawdza, czy piję, czy wzięłam leki, jak wysoką mam temperaturę.
Tęsknię nadal. Chcę wyszeptać do słuchawki tę tęsknotę, zadzwonić i powiedzieć, że ona jest, że drąży nadal, że siedzi obok na łóżku, że depcze po piętach w drodze do kuchni. Chcę zadzwonić i usłyszeć, jak do mnie mówisz, jak się śmiejesz, jak z troską pytasz, jak trochę niby krzyczysz, chociaż naprawdę dbam o siebie i nie masz powodu do złości. Poszłam do lekarza przecież od razu, nie czekałam, byłabyś zadowolona.
Mówiłam Ci, że umiem dbać o siebie.
I myślałam sobie, że bym chciała, żebyś teraz zadbała o samą siebie tak, jak dbałaś o mnie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz