czwartek, 30 stycznia 2014

Rajstopy pod spodniami, czyli jestem zezłoszczona, czyli dlaczego Chomiki tłuką talerze.

Jestem zła na świat. Jest niesprawiedliwy i chociaż próbuje zachować równowagę energetyczną, to uważam, że robi to nieporadnie. Jestem zła na świat za to, że przynosi paskudne paskudności i najpierw daje coś super fajnego, a potem to zabiera albo grozi zabraniem ludziom, którzy na to absolutnie nie zasługują. 

Otulić się Twoimi ramionami, wtulić nos w szyję, poczuć Twoje palce na karku i we włosach, usłyszeć uspokajający szept tuż przy uchu, zapewniający, że będzie dobrze, że jesteś, że się ułoży, żeby się nie martwić, że damy radę, że nie trzeba się przejmować. Wciąż za Tobą tęsknię Miniu, wciąż mi Ciebie brakuje. 

Ostatnio często jestem bezsilna. 
Mam dość wszechobecnego raka, chorób, zdrad, kłamstw i oszustw, ludzkiej bezmyślności i niefrasobliwości. 

Chcę się móc przytulić i schować w Twoich ramionach, na co nie mam szansy, bo Ciebie nie ma i nie będzie. Chcę uciec przed światem w Twój świat, ale go nie ma i nie będzie. Muszę więc sama dać rade, przebrnąć przez zaspy, przez pagórki, płoty i co tam jeszcze jest na drodze. Może chociaż wiosna przyjedzie wcześniej w tym roku. Może chociaż nie będzie już takich mrozów. Ale znając świat, to pewnie jak na złość w maju będę nosić rajstopy pod spodniami. 

Jeden z moich Chomików odkrył dziś instytucję tłuczenia talerzy ze złości. Całkiem mu się to teraz spodobało, więc wyrywa temu drugiemu talerz z zupą, bo z zawartością bardziej malowniczo prezentuje się na ścianie i podłodze. A ten drugi, choć jest zły nieco, bo nie dojadł, to jednak odkrywa potencjał w maziajach na ścianie i rozsmarowuje je łyżką, tworząc wzory i zawijasy. 
Wczoraj Chomiki paliły świeczki i słuchały romantycznych przebojów, wydmuchując nosy w jednorazowe chusteczki, których zużyły tak dużo, że postanowiły zbudować z nich igloo. Okazało się jednak, że zarówno prawdziwy śnieg jak i papierowe chusteczki nie są odporne na świeczki i igloo spłonęło, a Chomiki całą noc suszyły futerka suszarkami (ale nie rozgryzły jeszcze, który koniec suszarki wydmuchuje powietrze, więc kierowały na siebie wtyczkę, dlatego suszenie zajęło im całą noc i pewnie dlatego dziś były zezłoszczone).

Kiedy pada śnieg, jest tak cicho. 
Dobranoc Kochanie, gdziekolwiek jesteś i gdziekolwiek Cię teraz nie ma. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz