piątek, 31 stycznia 2014

Budzę się zmęczona. Zmęczona chorowaniem, trudnymi snami, pełnymi znanych mi ale niewidzianych od dawna ludzi, zmęczona codziennym płakaniem. 
Budzę się z obawą, co będzie dziś. Otwieram oczy i dotykam dłonią swojego serca, badając w jakim jest stanie. Głaszczę je delikatnie i łzy napływają mi do oczu. Wciąż boli. Wciąż brak czegoś, piecze przy dotyku, jak zdarta skóra na ciele, i czekam, aż się zagoi. Ale blizna na pewno zostanie. 

Wstaję powoli, łykam leki, leżę i czekam aż zadziałają a dopiero potem zjadam śniadanie. Razem z Przyjaciółmi. Tak łatwiej, czuję się wtedy mniej sama. 
Układam potem pościel, idę do łazienki, nalewam wodę do wanny i siedzę chwilę w kąpieli. Ale nie zwracam uwagi na wygląd mojego ciała. Pielęgnuję je - wypachniam, namaczam, myję, smaruję, nawilżam. Ale nie patrzę na nie zbytnio. Jest częścią mnie, która tez jest obolała. Patrzyłam na nie Twoimi oczami, a na razie nie potrafię na nie spojrzeć swoimi. Powoli się tego nauczę znów. 

Potem czysta i pachnąca robię termofor i wracam pod kołdrę, wybieram książkę, czytam, zasypiam, drzemię, budzę się, gotuję wodę, żeby mieć ciepłą do picia, sprawdzam pocztę, ogarniam fejsa, oglądam Przyjaciół - jeden albo dwa odcinki. Przekąszam coś. Wracam pod kołdrę. Po drodze zapatrzę się za okno, zapłaczę, zatęsknię, przejdzie myśl, którą zechcę się z Tobą podzielić. Potem następna, w której zdam sobie sprawę, jak byłam częścią czyjegoś podwójnego życia i smutno mi się robi i ogarnia mnie złość i wycieram łzy grzbietem dłoni, chowam się pod kołdrę i samą siebie obejmuję ramionami. I jeśli się uda - znów zasypiam. A jeśli się nie uda, to czytam znów, albo włączam tv, żeby oderwał moje myśli na chwilę od złości i smutku.

Co innego myśleć o tym, że chciałoby się być kimś innym a co innego tym kimś się faktycznie stać. 
Przekroczyłaś tę granicę a mnie teraz boli. Wiem, że przestanie, wiem, że będzie lepiej, wiem, że wyjdę znów, że pożegnam się z Nim, że pogodzę z rozczarowaniem, żalem i przykrością. Ale na razie jeszcze boli wciąż. 

Dobranoc Panie Akuratny <3




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz