sobota, 25 stycznia 2014

Mój Dzień

Strasznie mi brak tego, żeby Tobie opowiadać, co się wydarzyło. Dziś złapałam się na tym, że komentuję na głos rzecz z telewizji. To był komentarz do Ciebie, jak gdybyś go mogła usłyszeć. 

Dziś rano czułam się lepiej, ale z takim smutkiem się obudziłam i tęsknotą, że cały dzień podpłakuję i źle mi jest i strasznie bym chciała być przytuloną i zaopiekowaną. Tego brakuje mi najbardziej, bo nie mam na to nadziei i chyba za tym tęsknię najmocniej. 

Kazałam się sobie pozbierać i nie mazać się ale wejść do wanny i się oporządzić i wypachnić i pranie zrobić. Przy okazji machnęłam szczotką wannę i umywalkę. 

Potem usiadłam skończyć Kamerdynera. Nie powalił mnie ale problem segregacji rasowej jest ciekawy i to, jak długo USA się z tym mierzyło. Potem rozmawiałam z Ch. Między innymi o gender. Trochę nie ogarniam szczerze mówiąc dlaczego ktoś ma z tym problem. Ciekawe, jak to z filozofiami było. Na pewno byś wiedziała. 

Potem A. zadzwoniła i dłuuuugo rozmawiałyśmy. Trochę się jej wygadałam, ale nie bardzo mi to pomogło akurat. Te emocje się muszą ułożyć we mnie. To taki męczący proces jest. 

Potem zjadłam zupę swoją pyszną. Na prawdę super mi wyszła. I jeszcze na jutro będzie. I im bardziej było popołudniu tym bardziej się gorzej czułam, i potem się położyłam i Sekretne Życie Pszczół oglądałam. Czytałam to kiedyś, bardzo ładna książka, o kochaniu, poszukiwaniu siebie trochę, ciepła taka i czuła. Film całkiem ok. 

A potem pośmigałam po kanałach nic ciekawego nie znajdując i położyłam się spać. 

Obudziłam się po godzinie, zjadłam resztkę kaszy jaglanej z warzywami i dodałam do niej fety i pestek z dyni - bardzo usmaczniły danie. 

A teraz siedzę i piszę do Ciebie a Nie Do Ciebie i nadal mi smutno, ale szukam drogi jak inaczej sobie radzić bez Ciebie, póki to wszystko się nie ułoży. 

Jesteś bardzo kusząca, ale szczerze mówiąc, nie wiem jak mogłaby teraz wyglądać ta nasza relacja. No bo wiadomo, że nie tak intensywnie jak wcześniej, choć siłą przyzwyczajenia mogłaby pójść w tym kierunku. Może ten czas oddzielnie pomoże się ułożyć na nowo w rzeczywistości i nie będzie potem istniało ryzyko takiej intensyfikacji związku. 

Piję dużo, odpoczywam, rozważam wciąż poniedziałek, być może jednak sobie go odpuszczę. 

Mam nadzieję, że nie zmarzłaś dziś za bardzo po drodze i z powrotem i zdążyłaś na autobus. Też myślę o tym, co robisz, bo trudno nagle wymazać to wszystko. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz