niedziela, 26 stycznia 2014

Ze złością i bólem głowy czyli czy jestem latawcem?

Relacja z frontu choroby - dziś zapalenie zatok. Bo cóż innego może wywołać łupanie w głowie, ból pod oczami, i pulsujące rozdzieranie przy nachylaniu się. Dodaję więc leki i staram się przeleżeć i jak najmniej ruszać, żeby uniknąć pulsującego bólu za oczami, gdzieś wewnątrz mózgu, skąd nie można go wydrapać, wyjąć, usunąć, przyklepać, okładem otulić. 

Dzień ze złością, że nie chcę być manipulowaną, że boję się, że może się tak zdarzyć, że nieświadomie nawet, chcąc osiągnąć swoje nieświadome cele, będziesz mną manipulować, a ja poddam się temu, żeby osiągnąć swoje cele i dlatego, że nie umiem przejść obojętnie.
Dlatego teraz pora na Bez Ciebie, żeby nabrać "obojętności" i na nowo uzbroić się, ułożyć, wymyślić, poznać, określić czego będę chciała, jak często i na jakich ogólnie zasadach. 

Dzwonisz do mnie, płacząc, że się martwisz a ja nie wiem w sumie co mam zrobić, bo to całkiem nowe, że tak płaczesz za mną, ale boję się, że to nieświadoma Twoja manipulacja. Bo nie chcę wierzyć w tę świadomą, bo mimo wszystko uważam, że ludzie są jednak raczej dobrzy niż źli. I płaczesz tak, a ja słyszę ptaki w tle, bo dzwonisz ze spaceru z psem. I zła jestem na Ciebie też, że przekraczasz granicę. I chociaż to urocze, że się martwisz i że chcesz wiedzieć i że jesteś zainteresowana, to jednak złości mnie, że nie przestrzegasz reguł. 

Czy jestem latawcem, który związany z Tobą na sznurku szuka dobrego wiatru w górze i czeka, aż sznurek zostanie poluzowany aby nabrać powietrza pod skrzydła i polecieć, ale i tak wrócić do Ciebie? Póki co to jestem latawcem, ale latawcem, który marzy o tym, żeby być paralotnią, albo samolotem. Cóż za poetyckie porównania. Ale ptak wydał mi się jednak nazbyt ckliwy i romantyczny. Nie wiem, a może jestem latawcem. Czas pokaże. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz