poniedziałek, 17 marca 2014

Czarny worek, ale nie na śmieci.

Nie mów, jak Cię widzę. Możesz przypuszczać, domniemywać, gdybać, stwierdzać subiektywnie. Nie wiesz, co teraz widzę, więc Tobie powiem. 

Widzę dowcip i tendencję do marudzenia, owszem. Ale masz rację, że masz prawo marudzić. Marudź więc, a ja posłucham. 

Widzę też umiejętność stanowczego egzekwowania swoich praw. Umiejętność postawienia na swoim i zaznaczenia swojego zdania.

Widzę siłę, potrzebną do zmagania się z codziennością i siłę potrzebną do zmiany tego, co zmieniasz co sobota. 
Widzę też chęć do zadbania o siebie samą. 

Widzę też wiedzę, której nie posiadam, a która mi imponuje. Nie tylko komputery i szeroko pojęta technika, ale też i filmy, muzyka, filozofia biologiczne ciekawostki, kulinaria i gry. 

Widzę też upór i konsekwencję. W dążeniu do lepszego, w wytrwaniu w postanowieniach, w nieodpuszczaniu, walce ze słabościami. 

Dla mnie czarny worek nie jest workiem na śmieci, bo ten czarny worek ma suwak. 
Do czarnego worka chcę włożyć Jego. Do czarnego worka chcę włożyć to, co wymyślone, nieprawdziwe, przekłamane, podkłamane, skłamane, stworzone na potrzeby zaspokojenia Twoich potrzeb. 
Do czarnego worka chcę włożyć nieistniejących ludzi, choroby, przeszłość, przyszłość, marzenia, które się nie spełnią. 

Chcę potem wyprawić tym wszystkim rzeczom pogrzeb. Pożegnać je, potęsknić jeszcze czasem, zapłakać, może się wyzłościć. Czasem przypomnieć coś sobie i Tobie. Czasem wspomnieć z uśmiechem. Z czasem rzadziej, z czasem mniej, z czasem z oddali na nie patrzeć. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz