Gdy próbuję Ci wierzyć w rzeczy ważne, za każdym razem potykam się o zaprzeszłe kłamstwo, które też dotyczyło rzeczy ważnych. I czuję wtedy, że jestem w punkcie wyjścia, ani kroku do przodu, wciąż starając się zaufać na nowo.
Nie chcę Ci nie ufać, ale nie tak łatwo zapomnieć nieprawdę, która wciąż za mną stoi. Kiedy tylko obejrzę się za siebie, wciąż ją widzę, jest jeszcze nadal blisko. Za krótko może idę do przodu.
Lubię z Tobą rozmawiać, wymyślać bzdury, zanurzać się w świat absurdu. Lubię jak się śmiejesz, jak opowiadasz coś z przejęciem. Lubię jak jesteś ze swoim Piesiulkiem i że umiesz cieszyć się małymi rzeczami - pidżamą w boże krówki, grą, którą udało się tanio dostać, ładnym filmem, pysznym sokiem czy nowymi trampkami. Lubię, że umiesz mi pomóc z kompem i znasz się na tym i rozumiesz, o co chodzi, bo ja nic a nic nie czaję i czuję się jak kot we mgle.
Nie lubię pamiętać, jak mnie oszukałaś. Nie lubię, gdy przy okazji rozmowy teraz, pojawia się pamięć rozmowy z "wtedy". Nie lubię, że jak cień, ciągnie się przekłamana rzeczywistość z przeszłości.
Myślę, że nigdy nie zapomnę tych kłamstw. Tylko chciałabym móc się nie bać mimo wszystko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz