Przełamuję rutynę codziennych czynności, zmieniam ich kolejność, odwracam, próbuję inaczej, na nowo. Ustalam nowe ścieżki, nowe przyzwyczajenia, nowe rutyny. Wracam z pracy i zjadam a potem siedzę długo w wannie. Wstaję rano i oglądam film do śniadania, noszę inne ubrania, jem inaczej, planuję rzeczy z innej perspektywy.
Czy tęsknię za Nim? Czasem tak. Za tym kochaniem całym tęsknię, za tą pieszczotą, ciepłem, uwielbieniem, czuciem, od-czuciem. Tęsknię za Nim, jako za figurą męską - za byciem doskonałym facetem. Tęsknię za tym, co mi się w nim podobało fizycznie; za podnieceniem jakie wywoływał.
Czy myliłam się i mogłam coś wcześniej zrobić? Nie, nie mogłam. Kochanie Go było przyjemne zarówno jak i bycie kochaną przez Niego.
Rzucanie palenia było prostsze dzięki Niemu, bo był moją nagrodą; mózg dostawał swoją codzienną porcję dopaminy, czasem w niej tonął, więc niepotrzebny stał się tytoń.
On był moim codziennym uśmiechem i objęciem ramionami samej siebie. Oczekiwaniem na spełnienie.
Kim jesteś teraz Ty? Wciąż nie potrafię jasno określić. Lubię Cię słuchać. Nie wyśmiewam Twoich marzeń, śmieję się z Tobą, a nie z Ciebie (poza kilkoma przypadkami, ale to wiesz, które są).
Nie wrócę do siebie Sprzed, bo niektóre ubrania są za luźne, niektóre zniszczone, nie wszystkie pasują a część wyszła z mody. Nie wrócę do siebie Sprzed, bo zmieniła mnie ta podróż, nauczyła być może czegoś, trochę poturbowała, zostawiła po sobie ślad.
Rozpakowuję walizki teraz, układam rzeczy, odwijam z gazety pamiątki i na nowo określam swoje ścieżki w dobrze znanym swoim domu.
"Nothing's the same as yesterday"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz