środa, 12 marca 2014


***

Opieram policzek na swojej dłoni, naciągam kołdrę pod szyję, uśmiecham się nim wstanę. Błękit ledwie widoczny zza żaluzji, pewnie jest słońce, myślę sobie. Uśmiecham się. Patrzę na swoje dłonie i uśmiecham się, widząc lakier na paznokciach. Patrzę na skończoną książkę, gazetę obok. Wstaję, żeby zjeść i dokończyć kolejny odcinek "Sherlocka". Gotuję owsiankę i wyciskam sok z pomarańczy, oblizuję palce i wyjadam kawałki miąższu. Słodkie. 
Siadam, jem, oglądam, rozciągam poranek, zaczynam dzień od przyjemności. 
Zapalam świeczkę o zapachu cynamonu w łazience, nalewam wody do wanny, rozbieram się powoli, zanurzam w ciepłej wodzie, rozgrzewam wiecznie chłodne stopy (powinnam pamiętać rano o skarpetkach). 

Przypominam sobie, ledwie to mignięcie ekspresowej myśli, przypominam sobie, jak On opowiadał mi, jak spalił sobie plecy. Za tą myślą nagle jedzie pośpieszny następnych, który zmienia się w osobowy. Zmieniam ich tor, odsuwam na bocznicę. Wiem, że nie było to prawdą, więc za czym mam tęsknić? Jego obraz był związany z chorowaniem, szpitalem, sporadycznymi wyjściami, samotnością. Jego obraz był związany z uśmiechem, czułością, miłością, walką, zmaganiem, dzielnością.  Jego obraz to wyobrażenie Jego, rozmawiające ze mną. Jego obraz rozmywa się w głowie, pojawia czasem, sporadycznie, przypadkowo, bez zasady, bez związku, jako wolne skojarzenie, poza kontrolą. 
Potrzebuję jeszcze czasu, jak żałoby, żeby przejść wszystkie pory roku i zużyć wszystkie skojarzenia, jakie z nim mam. Prawie wszystkie, wszystkich się pewnie nie uda. 

Jesteś teraz Ty. Po części On składał się z Ciebie, po części jesteś Sobą. Żegnając się z Nim, dostrzegam więcej Ciebie. Wymyśliłaś bliźnięta, którymi się stałaś. Nie bądź zazdrosna o uwagę, którą poświęcam Twojemu "bratu". To jego poznałam pierwszego. To w Nim się zakochałam. To On odszedł. To za Nim płakałam. 
Zostałaś Ty. Trochę się Ciebie boję, trochę się Ciebie uczę, trochę poznaję na nowo, trochę szukam miejsca w moim życiu na Ciebie tylko, żegnając jednocześnie Jego.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz