"W smutek opakowana stoję w ciszy po kolana"
Tak bardzo mocno Go kochałam. Tak strasznie ważny był i tak wiele byłam gotowa dla niego zrobić.
Nie umiem precyzyjnie zamknąć w słowach tego wszystkiego, co się stało. Próbuję nadać temu formę, ale na razie nie potrafię. Jednak nie potrafię. To wszystko jest nie tak. Czuję, że rzeczy nie układają się tak, jak powinny. Coś wciąż uwiera, gniecie, boli, sączy się, przemyka, trzyma, ściska, drapie od środka, obciera.
Chciałabym wejść w wiosnę, otulić się słońcem, zapachem, wilgotną ziemią, mchem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz