czwartek, 6 lutego 2014

Całkiem Dobry Dzień

Zamglone słońce miękkim światłem kładzie się na moich powiekach. Nieznacznie mrużę oczy i odgarniam grzywkę z czoła. Wyglądam przez okno na topniejący śnieg i słucham spadających kropli rozpuszczającej się zmarzliny na parapecie. Zamykam oczy i grzeję się w niewyraźnym świetle zimowego popołudnia. 

Zmęczona ciężarem trawa, wychyla się przybrudzona spod zwałów topniejącego, szarego śniegu. Idę powoli do pracy, zaskoczona jasnością na dworze. 
Zaglądam przez okno do antykwariatu, patrząc na pożółknięte książki na wystawie, przemykam wzrokiem po batonikach w kiosku i na chwilę zatrzymuję się przy budce ze słodkimi bułeczkami. 

Szczery śmiech z dziećmi podczas zajęć, magiczne sztuczki, mające ukoić obolałe serduszka i potłuczone kolana, zwykłe przedmioty ożywające pod wpływem zabaw z wyobraźnią i szafka pełna niezwykłych skarbów. 

Spokojny powrót do domu przez śniegową papkę, śliską pod podeszwami kaloszy, zakończony tańcem na śnieżce w parku w ramach ratowania się przed upadkiem. Pusty sklep i przy każdym stanowisku wolne miejsce w nieistniejącej kolejce, spokojny spacer z zakupami w rytmie muzyki, którą udało się zgrać bez problemów. 

Dwie windy czekające na dole, nim sprawdzę pocztę, gazetka  z rossmana, czekająca na przejrzenie w poszukiwaniu okazji przed jutrzejszymi zakupami. 
Kolacja, odcinki Przyjaciół, które nie chciały zadziałać na komputerze, telefon od R., w perspektywie kąpiel i wieczór pod kołdrą.

Samą siebie zabrałam dziś w podróż po swoim dniu, który okazał się całkiem dobrym dniem, mimo, że boli gardło i jakaś paskuda nie chce się odczepić. 

"When you feeling down
and your sky is grey
and the people that you love
well, they have nothing lovely to say
When your days are long
and lonlier then before
and the sheep are at your door
I'll take you away"




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz