sobota, 22 lutego 2014

Pomiędzy tęsknotą a lękiem

Przyjemnie było być dla kogoś najważniejszą. Numerem jeden. Pierwszą ze wszystkich. Otuloną zainteresowaniem, troską, czułością i miłością zarezerwowaną dla kogoś, kto jest na szczycie listy. 

Jestem ważna dla swoich przyjaciół, ale nie najważniejsza. I o to chodzi w przyjaźni. Teraz jestem najważniejsza dla samej siebie. Wiem, że jestem też ważna dla Ciebie. Ale to, co jest między nami ulega teraz zmianie. Układamy się w nowej sytuacji, szukamy wygodnych miejsc, zmieniamy opatrunki i smarujemy maścią siniaki. Szukamy, odkrywamy, obserwujemy, czekamy, przeczekujemy, patrzymy, oglądamy, porządkujemy. Nadajemy nową wartość. Delikatnie, powoli, bez pośpiechu, trochę na palcach, trochę nieśmiało, trochę się skradając, być może na około. 

Szary poranek, wilgotne chodniki, buro-zielono za oknem, zielenią pozimową, przygasłą, zakurzoną. Po śniadaniu z książką wchodzę znów pod kołdrę, układam się na poduszce, czytam. Myślę o dniu, co mam robić, czym się zająć, jak sobie zaplanować sobotę. 

Tęsknię. Tęsknię za swoim samopoczuciem. Tęsknię za perspektywą, którą miałam. Tęsknię za codziennym zaopiekowaniem, oparciem, zakochaniem, które było we mnie, dzięki któremu wstawałam rano, uśmiechając się, które nadawało ton, porządkowało dzień. 

Teraz się boję, ale chcę wierzyć, że będzie dobrze. Teraz układam się ze sobą na nowo, mając nadzieję, że już nie będzie bolało. Teraz odkrywam Ciebie po kawałku, pragnąc spokoju i bezpieczeństwa. I chcę wierzyć, że nowa jakość przyniesie dobre emocje. Wciąż jednak nie dowierzam ale liczę, że wszystkie elementy trafią ponownie na swoje miejsce i poczuję się wygodnie. 


"... building the castle with one hand
while tearing down another with the other."



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz