Pomiędzy szybami w oknie mam mumię muchy. Leży na plecach i nawet pająk, który na pewno kryje się gdzieś w okolicy, nie połakomił się na nią. Nieco dalej znajduje się mumia biedronki. Zamarznięte a potem wysuszone w zimowym słońcu tworzą moją przypadkową kolekcję.
Telefon dziś sam się wyłącza, a mgła leniwie podnosi się do góry, jakby wciąż wahała się, czy w ogóle warto. Taki ten poniedziałek powolny i leniwy, zaspany, bez energii, z lękiem czającym się za plecami, jakimś takim niekonkretnym, dziwnym, nie wiadomo skąd, przysiadłym i obserwującym mnie swoimi wielkimi oczami.
Cień żaluzji kładzie się nocą na suficie, otwieram oczy wybudzona z koszmarnego snu. Jeszcze śniąc czuję, że śnię i powoli uwalniam swoją świadomość z wciągającego bagna dziwacznych obrazów - matka, przemoc, przestrzeń sprzed zmian, obcy ludzie, dom, nie będący domem. Obudzona próbuję zasnąć, ale obrazy wciąż tkwią pod powiekami. Dociera do mnie, jak dużo się dzieje w mojej głowie, jak mocne były bodźce ostatnich tygodni, jak dużo zmian, nowości, silnych emocji miało miejsce w moim życiu. Ile wyborów przynosi zwykły dzień, z którymi trudniej sobie radzić. Ile jeszcze w swojej szufladzie znajdę pamiątek z przeszłości, które wciąż obciążają mi kieszenie? Nie chcę na razie zasypiać, więc zapisuję nocne myśli, żeby nie umknęły z kolejnym snem.
Na dziś wystarczy snów. Dziś chciałabym przespać całą noc bez wspomnień. Dziś chciałabym mieć spokój w głowie.
Jestem zmęczona od rana. Wstaję i dziś już nie mam siły na dziś.
W pierwszy odruchu w obliczu kryzysu zadziałałam - wypłakałam, wyzłościłam, opowiedziałam, poszukałam, przegadałam.
Teraz czuję zmęczenie, które odłożone w czasie dopada i czuję lęk, który mnie blokuje i czuję niemoc, która przygniata do poduszki. Zmęczyły mnie te emocje, zużyłam moc energii i teraz może jak poleżę i odpocznę, nabiorę jej znów. Przyszło coś, czego się nie spodziewałam, bo myślałam, że już jest lepiej. Ale Lepiej leży trochę dalej na mojej mapie, jak się okazało. Skala uległa zmianie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz