piątek, 14 lutego 2014

Leniwie pierogi i spacer po ciemnych Łazienkach, skoki na oślep między błotem a kałużą, dużo świeżego powietrza, sok pomarańczowy i czipsy solone, ryba na weekend i wielki por, zimy wiatr i ciepłe rajtki, dużo świeczek wieczorem, kąpiel w pianie i amol w kubku. 

Rozmowa o pryszczach, przeprowadzkach, przeszłości, teatrze, filmie, książkach, grach komputerowych, zwierzętach i związkach. 

Otulona ciepłem i serdecznością, zaopatrzona w sygnały przyjacielskiego kochania, ukochuję samą siebie. Głaszczę się po głowie i sprawiam sobie małe przyjemności. Codziennie chcę coś dla siebie zrobić przyjemnego, ze szczególnym zwróceniem na daną rzecz uwagę i celebracją tego, bo właśnie na to zasługuję. I nie ma co czekać, aż ktoś to za mnie zrobi, bo nie ma bliższej mi osoby niż ja sama.

Czy myślałam dziś o Nim? Tak. Ale bez płaczu i żalu. Jego już nie ma. Szkoda, bo był cudny i pewnie byśmy razem sobie spędzili wieczór, ale nie ma go a ja sobie znajduję nowe zajęcia. 
Czy myślałam dziś o Tobie? Tak. Widziałam mini zestawy do malowania - mikro sztalugi i kilka płócienek. Śmieszne takie. Myślałam dziś o Tobie w kontekście nadchodzących Twoich urodzin. I o nowej firance myślałam i cieście ciastkowym, które chciałaś zrobić. No i kupując rybę trudno było o Tobie nie myśleć. 

przedurodzinowo najlepszego

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz