środa, 5 lutego 2014

Termofor czyli rozmyślania środowe.

Myślałam dziś o Tobie. O Tobie Tobie, nie o Nim. Idąc przez zaśnieżoną drogę myślałam, jak sama przedzierasz się po śliskim i nieodśnieżonym chodniku, jak schodzisz w dół, przez park, człapiesz ostrożnie mam nadzieję, żeby nie poślizgnąć się po drodze. 
Myślałam, co robisz w pracy jak nie ma dzieci, czy coś oglądasz sobie? I czy M przyniósł Ci książki i jakie.
Myślałam, czy zapisałaś się do biblioteki i czy coś ciekawego można w niej znaleźć. 
Myślałam, co robisz po powrocie  z pracy, czy grasz trochę, czy dużo oglądasz i czego słuchasz.
Myślałam, czy bywasz smutna jeszcze, czy się zastanawiasz i czy tęsknisz czasem. 

Myślałam, czym zapełniasz czas. 

Myślałam, jak leżysz z Piesiulkiem na łóżku, jak przynosi Ci swoje świńskie ucho i piszczy po więcej głasków. Myślałam, jak przykładasz swoje czoło do jego i wymieniacie myśli. Myślałam, że dobrze, że go masz, bo przynajmniej coś żywego i ciepłego jest do przytulania. 

Ja mam tylko termofor. 

Dziś moje Chomiki mają się całkiem dobrze, wciąż nie pozdejmowały wszystkich warstw ubrań, ale radzą sobie nieźle i przestały traktować szaliki jak makaron i zjadać je namiętnie, krztusząc się przy tym kłaczkami z wełny. 
Dziś trochę bolą je gardła, więc są spokojniejsze i zastanawiają się gdzie trzeba trzymać chusteczkę, kiedy dmucha się nos. Jeden przykłada ja do swojego ucha a Drugi do ucha tego Pierwszego. Może w końcu rozkminią i co w tym chodzi. 

Trochę bym chciała zadzwonić, a trochę się boję, że to jeszcze jest za wcześnie. Przekładam tę myśl w głowie i nie wiem jeszcze, co z nią zrobię. 

Póki co zjem i rozgrzeję się w wannie a potem wezmę leki i pod kołdrą utulę się do snu. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz