Dziś Chomiki znalazły album ze wspomnieniami, ale pół dnia zajęło im odnalezienie strony tytułowej a potem odwrócenie go z dołu do góry.
Dziś sobie myślałam, co się zmieniło.
Kiedyś pędziłam do domu, bo On tam był, bo czekał, bo chciałam tak strasznie chociaż chwilkę, chociaż momencik, posłuchać, poopowiadać, pokazać, zobaczyć, podzielić, pobyć. W pośpiechu jedzona kolacja, pobieżny prysznic, w tym czasie włączanie komputera, podłączanie się do netu, prędko, szybko, już, nie ma co tracić cennego czasu razem.
Teraz łapię się na tym, że nie muszę się śpieszyć, że nie ma tam nikogo, kto czeka, i tylko ode mnie zależy, co i w jakim tempie będę robić wieczorem.
Dziś siedzę dłużej w wannie, powoli zjadam kolację, sprawdzam program telewizyjny, piszę więcej do przyjaciół, czytam odpowiedzi, rozmawiam przez telefon z ludźmi, którzy nie są Nim, ale mnie nie oszukują i są przy mnie nadal.
Kiedyś, będąc gdziekolwiek poza domem nie mogłam się doczekać, kiedy do niego wrócę, bo powrót do domu był powrotem do Niego.
Teraz siedzę na mieście ile chcę i nic poza moim własnym chceniem nie kieruje moim powrotem.
Kiedyś robiłam zdjęcia z myślą, że dla Niego, że pokazać Jemu, że dzielić się z Nim.
Dziś dzielę się sobą i zdjęciami z różnymi ludźmi, znanymi mniej lub bardziej. I ze sobą samą. Uczę się swoimi oczami na siebie patrzeć.
Tęsknię nadal, brakuje mi Go, ale też mniej smutku w tym jest, a bardziej wzruszenie może i ciepło gdzieś tam w środku, że sobie był i był cudowny, ale teraz Go nie ma, ale jestem Ja i Ja też jestem cudowna i warta tego, żeby się cieszyć czasem ze sobą sama.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz