Ubieram swoją złość w konkretne wydarzenia.
Nadaję jej kształt konkretnych kłamstw.
Trafiam w punkt.
Zapisuję na tablicy przewinień pod nazwą - straty.
Stracona energia na strach, na walkę z nieistniejącym, na łzy, na zazdrość, na zawiedzione nadzieje, na rozczarowania, na przepłakane wieczory.
Sprokurowane kłótnie, mające wieść do rozstania, wymyślone zabiegi, zapewniające uwagę i czułość, niedopowiedzenia, niejasności, zbiegi okoliczności, dni milczenia, dni smutku.
Bezsilność, wciąż siedząca na ramieniu.
Czuję się lżejsza bez tego.
Jeszcze tylko czasem znajdę w kieszeni jakieś paprochy, resztki łez, strachu, żalu, rozczarowania.
Jeszcze tylko złość jak rzep, nie daje się oderwać od bluzy.
A potem odpocznę. Nie odzyskam tego, co straciłam. Ale może, jak się dobrze przyjrzę, poczuję w kieszeniach jakieś dobre niespodzianki.
I zapiszę je po drugiej stronie tablicy pod nazwą - zysk.
"-Czemu płaczesz?(...)
- Nie wiem, ale jakoś mi z tym dobrze"
Lato Muminków, Tove Jansson
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz