piątek, 7 lutego 2014

obrazek

Nie wiem co mam zrobić z niespodziewanie otrzymanym prezentem. Natknęłam się na niego w najmniej spodziewanym momencie. Czekał sobie w skrzynce, pomiędzy innymi wiadomościami. Prezent bez słów, ale wydający się symboliczny, po coś wysłany, coś mówiący, nawet nie sam w sobie mówiący, ale w ogóle.

Obejrzałam go nieśmiało. Wpatrywałam się w ekran, na którym się wyświetlił. Niewielki obrazek. Tajemniczy. Trochę przerażający. Skrywający jakiś sekret. Twój. Wyrysowany. 

Zamknęłam widok i poszłam zrobić herbatę. Próbowałam czytać, ale obrazek wciąż tkwił pod powiekami. Pazury postaci z niego drapały delikatnie wewnątrz mojej czaszki. Skrob skrob, słyszałam. Skrob skrob, czułam. Nie natrętne, ale nie dające o sobie zapomnieć. 

Wróciłam do obrazka i popatrzyłam na niego jeszcze raz. Nadal wygląda strasznie. Potwór pośrodku postaci, wygląda jakby się i skrywał i niszczył swojego opiekuna zarazem. 
Popatrzyłam jeszcze przez chwilę i znów zamknęłam widok. 

Część mnie jest ciekawa innych obrazków. Część mnie boi się, co mogę na nich zastać. Część mnie nie chce się przyzwyczajać do prezentów. Część mnie chce wiedzieć więcej. 

* * *

Zmęczona ruchem, z czerwonymi policzkami, pachnąca wiatrem i perfumą, wróciłam do domu po ślizgawce. Rozbieram się powoli, próbując warstwami odtajać nim wejdę do wanny. Sprawdzam pocztę, przeglądam wiadomości, a z tyłu głowy słyszę "skrob skrob". Zerkam niepewnie, ale nie ma niespodzianki. Wciąż tylko ta jedna, z którą układam się w głowie. Szukam dla niej miejsca, układam na różnych półkach i patrzę, jak tam wygląda. Potem przekładam i znów się przyglądam. Do jutra może się jakoś ułoży. 

* * *




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz