Moje Śliczne Ukochanie
Minął miesiąc odkąd odszedłeś. Trochę bez ostrzeżenia, trochę znienacka, trochę z zaskoczenia i niespodziewanie.
Nie miałam czasu przyzwyczaić się, że Ciebie brak, że nie piszesz, że nie mam Ciebie obok, że już nie słuchasz, nie patrzysz, nie czujesz.
Przestałam słyszeć jak jestem ważna, kochana, śliczna, mądra i jedyna. Brakuje mi tego. Brakuje mi Ciebie, Miniu. Brak mi naszego Kochania i tego poczucia, że jesteśMy My a nie Ja.
"Nie widziałam Cię już od miesiąca.
I nic. Jestem może bledsza
trochę bardziej milcząca
lecz widać można żyć bez powietrza"
zdaje mi się, że mniej więcej tak szedł ten wiersz Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. z pamięci go piszę.
I faktycznie, wszystko idzie dalej, ludzie chorują, rodzą się, są ze sobą, rozstają się, słońce wstaje, często za chmurą, ale zima jest, śnieg pada, nie pada, kosmici nie wylądowali, świat się nie rozpadł na milion kawałków. Nadal wszystko obok jest tak samo.
Tylko mi jest bardziej samotnie, bardziej tęsknie i smutno. Tylko pusto bardziej wieczorami i ciszej w domu. Mniej się śmieję, więcej śpię, żarłocznie czytam co mi wpadnie w ręce, jakbym chciała zaczytać przestrzeń wokół mnie. Trochę nie ma do kogo wracać z pracy. Trochę nie ma z kim się dzielić wszystkim - kształtem makaronu, scenką z metra, zabawnym zdaniem z książki, podsłuchaną kłótnią sąsiadów, zmartwieniem, radością, sukcesem, porażką, obawą, pewnością, miłością.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz